| strona główna |
| wydarzenia |
| numer 02/2008 |
| numer 01/2007 |
| eseje |
| recenzje |
| poezja |
| proza |
| felietony |
| wywiady |
| foto |
| redakcja |
| szukaj |

proza
Marta Dzido: JAD (fragment powieści) | Marta Dzido: JAD (fragment powieści) | | drukuj | |
|
Siedzę na bombie, a czas mija. Ja też mijam i wiem, że coś mnie omija, coś bokiem ucieka i ja to zauważam kątem oka tylko. Bo stoję jak za karę w kącie kuchni. Zmywarka zmywa, mikrofalówka podgrzewa, chłodziarko - zamrażarka wytwarza wieczną zmarzlinę, epokę lodowcową na moje myśli. Już nie pamiętam, o czym marzyłam. Jestem jak indyk, który myślał o niedzieli, ale w sobotę ucięli mu łeb. I takiego bez głowy do kuchni zanieśli, z podłogi wytarli szmatą krew, piekarnik nastawili na 180 stopni. Po mszy, po ciele chrystusa - ciało indyka amen. Lament. Przez gardło się przeciska. Glutaminian sodu świeży i jeszcze ciepły przez żołądek do serca mężczyzny. Widelec po lewej stronie, a po prawej nóż. Dobrze to wszystko skrojone jest. Na miarę zgodną z normami unii europejskiej. Sama tego chciałaś, sama go prowokowałaś. Taki jest twój kobieto los, a los ten wyprowadził cię daleko w las. W lesie tym chatka maleńka stała, zupełnie jak z bajki. W chatce tej siedmiu krasnoludków czekało na ciebie, bo sami wody w czajniku nie potrafili zagotować na herbatę i gdzie ich skarpetki są - nie wiedzieli. Przyjęli cię więc jak zbawienie, a teraz ty ich matką, żoną, kochanką, pralko-suszarką i kuchenką z funkcją zmywarki, a wszystko to w jednym i za darmo. A czym się zajmuje pańska żona? - pyta krasnala jego szef krasnal. Czapkę czerwoną poprawia i po białej brodzie się głaszcze. Hej ho, hej ho, do pracy by się szło, a po pracy na mecz, na dziwki i na jednego, no na dwa najwyżej... Królewna Śnieżka w tym czasie pomiędzy izbą a kuchnią miota się z miotłą w dłoni i maseczką odmładzającą na twarzy. Żeby czystością lśniło, żeby biło po oczach każdego, kto zechce przekroczyć próg tego domu. Wtedy ona, olśniewająco piękna gospodyni posadzi w miękkim fotelu i równie miękkim głosem zapyta: dokładkę? Cerę będzie miała białą jak śnieg, usta czerwone jak krew, a włosy czarne jak heban i stanik push-up.
Bajki kroplówką im się podaje. Królewna Śnieżka - 300 mililitrów co dwie godziny na noc, w soboty wieczorem 500 mililitrów Kopciuszka, jeśli nie będzie efektów - elektrowstrząsy z Królową Śniegu w roli głównej. Do toalety tylko w towarzystwie Wielkiej Siostry Oddziałowej, która cię córciu skontroluje, czy przypadkiem dwóch palców do gardła nie wkładasz, czy na parapecie nie zachce ci się stanąć i odlecieć, albo z koszuli nocnej zrobić śmiercionośnej apaszki.
Proszę pani, proszę pani, a ona nie zjadła kotleta, zakopała mięso pod ziemniaki i oszukuje, że zjadła. A ona wędlinę z kanapki za regał schowała i specjalnie zupę rozlewa, żeby nie zjeść. Niech pani to wszystko opowie jej mamie. W domu to sobie możesz robić co chcesz, ale tu jest przedszkole i jak nie zjesz wszystkiego, to całe leżakowanie będziesz siedzieć przy stole aż zniknie. Marchewka z groszkiem, szpinak, mięso mielone. Resztek jedzenia nie będziemy wyrzucać do śmieci. Są dzieci, które by wszystko oddały za taki talerz i jeszcze całowałyby mnie po rękach, a ty? Nie wybrzydzaj, tu nie ma świń. Za mamusię raz, za tatusia dwa, za babcię, za dziadka, za ciocię, za wujka, za panią z przedszkola, no... co z tobą? Łyżka do buzi, am, buzia się zamyka, a ty ładnie połykaj. Nie wypluwaj, tylko połykaj. Królewna Śnieżka też połykała, i Kopciuszek, i Czerwony Kapturek. Mężczyźni tak lubią. Rób to, co lubią mężczyźni, a twoje życie stanie się zdecydowanie łatwiejsze. Ssij, połykaj i na kolana przed panem. Oto ja, służebnica pańska, niechaj się stanie wedle słowa Twego. Anioł jej przyniósł dobrą nowinę, a ona nie pytała, lecz zaufała. Za bycie z mężczyzną zapłaciła milczeniem. Mała Syrenka. Tylko w jej oczach mógł książę wszystko wyczytać, ale wolał położyć się na kanapie z pilotem w prawej i z browarem w lewej. Mężczyźni podobno mają inny mózg i inne predyspozycje. Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus. Zrobiono juz na ten temat badania, przeprowadzono skomplikowane obliczenia. Kto? Mądrzy naukowcy. Są dowody. Gdzie? W raportach. W jakich? Nie pytaj, tylko jedz, bo stygnie. Jak wszystko grzecznie zjesz, dostaniesz dokładkę. A jak się będziesz wykłócać, buntować, wypluwać ukradkiem za kanapę, krzyczeć i mówić: nie, to skończysz w osamotnieniu, w chatce na kurzej łapce, wśród pajęczyn, żmij i węży. Będą za tobą wołali Baba Jaga i nikt ci na starość szklanki wody nie poda.
|

Marta Dzido, 1981, Polska - pisarka i reżyserka, mieszka w Warszawie. Debiutowała mini-powieścią o aborcji pt. Ślad po mamie, zamieszczoną w antologii Proza życia (2003) i wznowioną jako osobną książkę - pod hasłem aborcyjnego coming-outu - w 2006. Powieść Małż, wydana w dwóch wersjach (2005), jest jej debiutem książkowym. Obie jej powieści ("Ślad po mamie" oraz "Małż") zostały przetłumaczone i wydane w Wietnamie (2009). Na podstawie "Małża" powstał monodram pod tytułem "M" (2009) oraz spektakl "Małż - rzecz na 3 młodych Polaków, antypiosenki i chór męski" (2010). Stypendystka Homines Urbani oraz Ministra Kultury w dziedzinie literatura (2007). Absolwentka PWSFTviT w Łodzi (2008). Zawodowo zajmuje się realizacją i produkcją różnych form filmowych i telewizyjnych. Jest między innymi autorką zdjęć do pierwszego w Polsce dokumentu ukazującego prawdę o podziemiu aborcyjnym w Polsce "Podziemne państwo kobiet" oraz autorką filmu dokumentalnego DOWNTOWN-MIASTO DOWNÓW. Obecnie pracuje nad scenariuszem filmu fabularnego POZA ZASIĘGIEM - na motywach własnej prozy.