FATALISTA
strona główna arrow numer 01/2007 arrow Wojtek Beśka - Możliwość wyspy - Ultrapesymizm
Wojtek Beśka - Możliwość wyspy - Ultrapesymizm pdf  | drukuj |  email
„Bądź odrażający, a będziesz prawdziwy” Michel Houellebecq

Już w książce „Cząstki elementarne” Michel Houellebecq wróżył koniec człowieka – jako gatunku, oraz jako istoty duchowej. W swojej najnowszej książce „Możliwość wyspy” jest jeszcze bliżej realizacji swojego pomysłu. Chyba nikt ze współczesnych pisarzy nie potrafi tak „zużyć” człowieka jak Michel Houellebecq. Do prawdy trudno odeprzeć tak sugestywny, precyzyjny i błyskotliwy atak na istotę ludzką, jaki przeprowadził kontrowersyjny pisarz. Bohaterowie jego powieści nie mieli motywacji, lub zwyczajnie brakło im na to siły. A jak będzie z czytelnikami, czy możliwość wyspy jest realna?
Daniel to cyniczny komediopisarz, reżyser, specjalista od skandalicznych skeczów i prowokacji. Jeden z jego najgłośniejszych filmów – Dwie muchy później, opowiada historię człowieka, którego ulubionym zajęciem jest zabijanie much gumką recepturką, oraz zmuszanie do seksu oralnego niedojrzałych dziewczynek. Daniel przyciąga swoją publiczność poruszając tematy tabu, wszystko to pokazuje w karykaturalnej formie. Jako artysta odnosi nawet pewien sukces, jednak w życiu jest człowiekiem zgorzkniałym i nieszczęśliwym. Przede wszystkim cierpi z powodu braku miłości. Pierwsza z jego kobiet - Isabelle to wrażliwa, czuła i inteligentna pani redaktor. Druga - Eshter to młoda aktorka o wybujałym libido i permanentnie niezaspokojonej żądzy seksualnej. Jak sam komentuje to główny bohater: „pierwsza, która nie lubiła wystarczająco seksu, druga która nie lubiła wystarczająco miłości”. Daniel rozczarowany swoją egzystencją dołącza do sekty Elohim. Głównym zadaniem sekty jest zapewnienie życia wiecznego swoim wyznawcom. Nieśmiertelność ma zostać zapewniona dzięki klonowaniu. Elohim szybko wygrywa wyścig o wiernych z wielkimi monoteistycznymi religiami, takimi jak Chrześcijaństwo, Islam, czy innymi sektami jak Moona . Sekta jest bardzo popularna, mimo że jeden z założycieli Gerard (nazywany Żartownisiem) przyznaję, że pomysł na „nową religię” zrodził się z dowcipu: „to był po prostu żart, jaki wymyśliliśmy na haju”.
Czołową postacią Elohim jest znakomity biolog, specjalista od genetyki – Miskiewicz (nazywany Uczonym). Pragnie on stworzyć doskonałą formę klonów. Dzięki odpowiedniemu wykorzystaniu struktur DNA, klon miałby przybierać od razu wiek idealny, około trzydziestki bez zbędnych pieluch i dorastania. Z podobną kreacją bohatera spotkaliśmy się już przy okazji książki „Cząstki elementarne”. Tam inny wybitny biolog, Michel Djerzinski (znowu słowiańskie nazwisko), specjalista od cząstek molekularnych, postanawia wymyślić pozapłciową formę rozmnażania. Jego największym pragnieniem jest stworzenie nowej formy człowieka, bez popędu seksualnego i indywidualizmu- - według niego cech, które całkowicie odpowiadają za zło na świecie. W „Możliwości wyspy” pomysł w końcu udaje się zrealizować. Dowiadujemy się o tym dzięki komentarzom, żyjących ponad dwa tysiące lat później klonów głównego bohatera – Daniela 24 i Daniela 25. Pierwszy plan powieści reprezentowany przez zapiski Daniela 1 jest na bieżąco komentowany przez jego genetycznych spadkobierców nr 24 i 25.
Pomysł z konwencją pamiętnika – relacji, jest literacko dobrze przemyślany i nadaje konstrukcji całkiem nowy, świeży wymiar. Houellebecq dzięki temu zabiegowi świetnie bawi się różnymi konwencjami literackimi, jest trochę science fiction, trochę pamiętnika - życiorysu, świadectwo Daniela można również traktować jako swoistą ewangelię. To właśnie dzięki pamiętnikom klon ma się zapoznać z życiem poprzednika, jednocześnie sam dopisując swój komentarz. Niestety ma to jeden duży mankament. Lektura choć bardzo ciekawa, okazuje się kompletnie niezrozumiała dla genetycznych kontynuatorów Daniela. Jako przedstawiciele odizolowanych i nieczułych neoludzi nie potrafią oni kompletnie pojąć cierpienia i samotności swojego pierwowzoru. Emocjonalnym szczytem i właściwie jedynym przejawem uczuć Daniela 24 i 25 jest czułość dla psa Foksa. Tak więc świadectwo początku upadku człowieczeństwa, spisane przez Daniela1 okazuje się tylko testamentem bezcelowości i beznadziei. Daniel w konsekwencji popełnia samobójstwo, człowiek natomiast przegrywa wszystko (nawet nieśmiertelność, która niesie ze sobą pustkę, nudę i odizolowanie, staje się tragedią nie do zniesienia). Jedyne co natomiast zostaje z ludzkości to dzikie hordy barbarzyńców.
Wydaję się, że ogromny pesymizm zionący z tej książki nie jest reakcją obronną autora przeciwko złu świata i ludzi. Houellebecq już dawno stracił nadzieję co do człowieka, co pokazał chociażby w „Poszerzeniu pola walki”. Jego negatywne emocje wydają się być bezinteresowne i w gruncie rzeczy bardzo chłodne (może poza zjadliwym humorem). Z resztą skoro miłość nie istnieje(Houellebecq wymienia w książce tylko jedną: „Masturbacja to uprawianie miłości z kimś kogo naprawdę kochamy”) , gdy nie ma Boga – to, co tak naprawdę można traktować poważnie. Seks ? U neoludzi taki nie istnieje, a Daniela po pierwszych niepowodzeniach zaczyna dopadać myśl o „nocnych polucjach starców, które są zmorą pielęgniarek”. Premedytacja godna podziwu.
„Możliwość wyspy” choć traktuje o bolesnym kryzysie człowieka, nie zawiera pokrętnych literackich wahań, czy rozpaczliwych zrywów. Na pewno celem Houellebecq’a nie jest oczarowanie czytelnika subtelnym pesymizmem. Wszystko jest tu precyzyjne i dosadne, jak chociażby opisy stosunków seksualnych. Nawet „spacerujące po twarzy penisy” z książki innej skandalistki z nad Sekwany - Catharine Millet, wydają się być niewinną erotyczną zabawą, przy pornograficznej precyzji Houellebecq’a. Na wyjątkowy nihilizm, który zarzuca się autorowi tej powieści, francuski pisarz odpowiada błyskotliwą erudycją, z wielką swobodą porusza się po filozofii (Hegel, Kant, Nietsche), literaturze (Baudelaire, Balzak, Stendhal, Cotzee). Nie są to jakieś zwykłe kalki, czy cytaty, ale prawdziwa intelektualna dyskusja, lub co najmniej rzeczowa refleksja. W swoich opisach z wielką łatwością odnajduje się w takich dziedzinach jak genetyka, czy historia religii.
Na koniec trzeba rozwiać jeszcze jedną zagadkę. Tytuł, który brzmi dosyć optymistycznie, został zaczerpnięty z wiersza napisanego przez Daniela tuż przed popełnieniem samobójstwa. Wiersz jest godny uwagi, choćby dlatego że już na początku książki, główny bohater stwierdza, że poezja umarła. Daniel próbuje ją na chwilę wskrzesić, by za chwilę sam odejść.

Życie, życie dni minione,
Pierwsze marzenie, co kona
Pierwsza miłość chybiona
Musiały być mi wrócone.
(...)
Wciąż jednak pośrodku czasu
Możliwość wyspy istnieje.

Do Czytelnika należy decyzja, czy istnieje jeszcze szansa, czy brzegi „możliwości wyspy” są rzeczywiście osiągalne. Zanim jednak podejmiecie decyzję, przeczytajcie fragment innej powieści Houellbecq’a – „Poszerzenie pola walki”. „ Długo myśleliście, że istnieje jakiś drugi brzeg; teraz już wiecie, że go nie ma. Jednak płyniecie i każdy ruch, jaki wykonujecie, zbliża was do utonięcia. Dławicie się, pali was w płucach. Woda wydaje się coraz chłodniejsza, a przede wszystkim bardziej gorzka. Nie jesteście tacy młodzi. Umrzecie teraz. To nic. Jestem tutaj. Nie zostawię was. Kontynuujcie lekturę.”



Michel Houellebecq, Możliwość wyspy. W.A.B, Warszawa, 2006.


Wojtek Beśka, dziennikarz, współpracuje z Tygodniem Trybunalskim, oraz Dziennikiem Łódzkim. Ukończył filologię polską w Piotrkowie Trybunalskim, pisząc pracę na temat obecności narkotyków w literaturze. Zajmuje się też fotografią. Uwielbia dobrą literaturę, muzykę i film. We wrześniu również zamierza sprawdzić „możliwość wyspy”, uciekając do Irlandii.