Barbara Gruszka- Zych konsekwentnie prowadzi swoją poezję rozdrożami obcych miast, wpuszcza ją do hotelowych pokoi, wąskich uliczek, restauracji, knajp i innych miejsc, w których rozgrywają się subtelne, intymne sprawy, pozawerbalne porozumienia i, tak zwane, drobne przyjemności, takie jak poranna kawa, ubieranie się, zapinanie kolczyków i wszystkie te rzeczy, które zbliżają autorkę do poezji o’harystów. Jest przy tym Gruszka- Zych niezwykle uwrażliwiona na przeszłość i przemijający czas. Zdaje sobie sprawę z jego upływu. Nowy tomik poetki „ile kosztuje łąka” prawie w całości odwołuje się do tego, co minione. Większość wierszy w nim zamieszczonych to fotograficzne obrazy, sepiowe zdjęcia porozrzucane po różnych domowych albumach. Pojawiają się na nich zarówno osoby bliskie autorce jak i ona sama, również rekwizyty, które kojarzą się z przeszłością: stare zdjęcia, trzewiki babci, poplamiona pościel, wszystkie ślady, które zaświadczają o czyjejś obecności („te trzewiki dawno zmarłej babki/ mocno wiązane w kostce/na fotografiach z początku zeszłego wieku”, „mój starszy syn na zdjęciu w ogrodzie”, „na koniec nastawiony na samowyzwalacz aparat/ zaskoczył naszą trójkę w obcym mieście”, „on wylał swoją twarz/ na poszwę poduszki jak poranną kawę/ ona nie ściera jej”). Podmiot liryczny wierszy Gruszki- Zych celebruje przeszłość („odrobina pamięci/ dodawana co dzień do kawy pomaga przeżyć”), kolekcjonuje jej ślady, czego dowody znaleźć można w wielu wierszach, z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że trzeba „zrestartować” system, sformatować twardy dysk, żeby zrobić miejsce na nowe doświadczenia, a nie wciąż karmić się przeszłością („węszące z przodu światła reflektorów/ bieliły asfalt smużką nieśmiałego wapna/ wylewałam je na wspomnienia żeby wyczyścić/ pamięć przygotować ją na nowe dopiero/ wyłaniające się z mleka mgły zalewającego/ nasz samochód”, „nawet przestawione przez nie mydło pachniało/ obcymi dłońmi których dotyk czułam na twarzy, myjąc się wieczorem żeby zdjąć z niej obecność/ wszystkich spotkanych tego dnia ludzi”, „patrzeliśmy z podziwem na to co przed nami”). Nie jest to jednak proste, bowiem przeszłość stale daje o sobie znać („rozmawiałam/ przez telefon z przyjaciółmi ich głos stukał do mnie/ jak palce w nie domknięte do końca drzwi pamięci”). Fotograficzne wiersze Barbary Gruszki- Zych na ogół pozbawione są tytułów, te krótkie liryki to dowody na przeszłość, autentyczne świadectwa minionej epoki („w albumach ich wywołane fotografie/ dowody/ na istnienie ciemni”). Podmiot liryczny wie, że te beztroskie chwile, utrwalone dawno temu na celuloidowych klatkach negatywu, mogą zasmucać („wywołał smutek/ tam gdzie miały być jej oczy”- zmartwienie fotografa), w końcu przypominają o czasie, który bezpowrotnie przeminął.
W swoich wierszach odwołuje się także Gruszka- Zych do malarstwa, rysunku i rzeźby, nawiązując do artystów z przeszłości, takich jak: Rene Margritte, Marc Chagall, Pablo Picasso czy Alfons Karny. Ten ostatni wydaje się być chyba najbliższy autorce, i to nie tylko ze względu na to, że jako jedyny z tej czwórki mieszkał w Polsce. W 1937r. wyraził on swoje poglądy na rzeźbę w odpowiedzi na ankietę „Głosu Plastyków”, z którymi myślę, autorka tomiku „ile kosztuje łąka” w pełni by się zgodziła: „W sztuce nie uznaję ani walorów, ani mody nowoczesności, ani sensacji- uznaję wartości wieczne, tkwiące w istocie bytu duchowego. (…) Szukam odwiecznego spokoju i odwiecznej radości estetycznej w ładnej, miękkiej linii, harmonijnej, cichej, a jednocześnie tytanicznej, bez odrobiny dramatu, rozterki, bólu, niewiary.”
Właśnie takie są wiersze Barbary Gruszki- Zych, subtelne, wyważone, odwołujące się do przeszłości i okazujące jej szacunek, który jest myślę, jedną z tych wiecznych wartości.
Jeszcze o tytule tomiku należałoby coś napisać. Pablo Picasso powiedział kiedyś, że sztuka to jedno wielkie oszustwo, bo płótno, farby i inne malarskie przybory kosztują niewiele, a gotowy obraz warty jest miliony. Autorka zdaje się polemizować z tym stwierdzeniem w wierszu zmieszczonym na 45 stronie: „Błażej maluje to co widać/ -potrzebny jest jakiś konkret- mówi/ i konkretnie pyta ile mu dam na farby/ odtąd będę wiedzieć ile kosztuje łąka”.
Erich Maria Remarque stwierdził kiedyś, że wszystko co można kupić za pieniądze jest tanie.
A „ile kosztuje łąka”? Na to pytanie czytelnicy muszą odpowiedzieć sobie sami.
Barbara Gruszka- Zych ile kosztuje łąka Katowice 2007.
Dawid Markiewicz, ur. 1982r. Autor dwóch arkuszy poetyckich i tomiku „Absynt”. Zajmuje się także fotografią.
Z entuzjazmem oddaje się ćwiczeniom poskramiania ego. Lubi brytyjską muzykę gitarową i chińskie aktorki z filmów o sztukach walki.